07 października 2020

Antyfaszystowski Wał Ochronny (Mur Berliński)

7 października w Niemczech przez ludzi postępowych obchodzony jest Dzień Rzeczpospolitej, będący świętem na cześć powstania Niemiec Demokratycznych. Z okazji tego święta rozprawmy się z naczelnym argumentem prawaków, według którego podział Niemiec unaocznił „komunistyczne praktyki” przeciwko wolności przemieszczania się. Przykładem takiego zamordyzmu miał być Antyfaszystowski Wał Ochronna (Mur Berliński).

Na zdjęciu: Apel bojowy z okazji 25. rocznicy postawienia Antyfaszystowskiego Wału Ochronnego.
Źródło zdjęcia: Bundesarchiv, Bild 183-1986-0813-460 / CC-BY-SA 3.0

Antyfaszystowski Wał Ochronny na pierwszy rzut oka robi fatalne wrażenie. Pilnie strzeżona granica z okopami, zaporami przeciwczołgowymi, drutami kolczastymi, urządzeniami sygnalizacyjnymi, no i sam mur. Wszystko to przebiegające przez środek ponad 3-milionowego miasta. Przywódcy Niemiec Demokratycznych nie byli głupkami, aby bezmyślnie wpakować się w taki wizerunkowy koszmar. Istniały poważne powody, dla których postanowili tak ostro zadziałać.

W 1945 roku Niemcy podzielono na strefy okupacyjne. Oprócz samych Niemiec na strefy podzielono też Berlin jako stolicę upadłego państwa. Podobnie postąpiono początkowo w Austrii i z Wiedniem. Nastroje pomiędzy zwycięskimi mocarstwami szybko się zaczęły psuć i przerodziły się w zimną wojnę. To jednak jeszcze samo w sobie nie było przyczyną powstania Antyfaszystowskiego Wału Ochronnego.

Niemcy Wschodnie po wojnie znajdowały się w złej sytuacji gospodarczej. To co było wartościowe zostało zabrane jako zdobycze wojenne, zarówno przez zwycięzców ze wschodu jak i zachodu. Podział na strefy okupacyjne spowodował zerwanie łańcuchów dostaw. Do tego dochodzi utrata 1/4 terytorium na rzecz Polski względem granic w roku 1937. Do 1953 roku wypłacane są reparacje wojenne, zarówno w kształcie pieniężnym jak i towarowym. Są kłopoty z zaopatrzeniem w żywność spowodowane czynnikami powojennymi (kartki na żywność udaje się znieść dopiero w 1958 roku po uspółdzielczeniu rolnictwa).

Co się wówczas dzieje na granicy niemiecko-niemieckiej? Różnice walutowe powodują odpływ towarów i ludzi z Niemiec Wschodnich do Niemiec Zachodnich, w tym brakującej żywności i specjalistów pierwszej potrzeby. W sytuacji Niemiec Wschodnich pogłębia to kłopoty gospodarcze. Stąd też w 1952 roku granica niemiecko-niemiecka zostaje zamknięta, co rozwiązuje część kłopotów gospodarczych. Pozostaje jednak luka: Berlin Zachodni. Luka ta w dalszym ciągu jest wykorzystywana do drenażu mózgów. Mnóstwo wykwalifikowanych robotników, mających wieloletnie i nawet przedwojenne doświadczenie, specjalistów, fachowców – wszyscy jadą na zachód, gdzie dostają znacznie większe zarobki. W Niemczech Wschodnich zarabiali mniej, ale nie ryzykowali bezrobociem i bezdomnością, czego wielu w pogoni za pieniądzem nie zauważało. Nie bawiono się nawet w wypowiedzenia, ot po prostu jednego dnia pracownik nie przychodził do pracy i był już w Niemczech Zachodnich.

Przywódcy Niemiec Wschodnich nie mogli pozwolić na dalsze trwanie takiej sytuacji. Prędzej czy później doprowadziłoby do całkowitej ruiny kraju, do kolejnego powstania ludowego lub do radzieckiej interwencji. Scenariusze możliwe też wszystkie na raz. Nie pozostaje więc innego, jak zamknięcie tej luki i odgrodzenie się od Berlina Zachodniego. Przełożyło się to na spore osiągnięcia. Po budowie muru powstają rzeczy, z których długo słynęły Niemcy Wschodnie, jak ORWO, przemysł chemiczny, kombinaty elektroniczne czy chociażby Berlińska Wieża Telewizyjna.

Przed powstaniem Antyfaszystowskiego Wału Ochronnego imperialiści z zachodu jak najbardziej wykorzystywali otwartą granicę do działań prowokacyjnych i szkodliwych. Nie ma żadnych wątpliwości, że imperialistyczny zachód wykorzystałby otwartą granicę między Berlinem Zachodnim a Niemcami Wschodnimi w największym możliwym stopniu do zaszkodzenia Niemcom Wschodnim i pośrednio całemu Blokowi Wschodniemu. Jeśli ktoś krytykuje Niemcy Wschodnie za wrogość wobec Niemiec Zachodnich, to tak samo powinien krytykować Niemcy Zachodnie za wrogość wobec Niemiec Wschodnich.

Najlepszym przykładem na szkodliwość władz Niemiec Zachodnich był bojkot szybkiej kolei miejskiej (SKM) w Berlinie Zachodnim. Koleje w Berlinie Zachodnim obsługiwały Niemieckie Koleje Ludowe (z Niemiec Wschodnich) na mocy porozumień między zwycięskimi mocarstwami. Już w 1951 roku zachodnioniemieckie związki zawodowe (!) wezwały do bojkotu, dotąd bezskutecznie, a po powstaniu Muru Berlińskiego już skutecznie. Posuwano się do fałszywych wiadomości, że płatność za przejazd pociągiem w Berlinie Zachodnim to płacenie na zasieki graniczne, kiedy w rzeczywistości przewozy zbiorowe były niedochodowe. Bojkot nie był oddolny – władze Berlina Zachodniego usunęły wszelkie oznaczenia kierujące do SKM na węzłach przesiadkowych, tablicach kierunkowych, w mapach linii, a nawet z przewodników turystycznych. Uruchomiono równoległe linie wielowozowe i rozwijano kolej podziemną (podległą władzom miejscowym). Było to całkowicie nieracjonalne, doprowadziło do kłopotów z przemieszczaniem się, spowodowało ogromne marnotrawstwo zasobów, a ostatecznie do zwolnień kolejarzy. Z 500 tys. podróżnych dziennie szybkiej kolei miejskiej w 1961 roku, pozostało 8-10 tys. w 1983 roku. Nieliczne grupki krytykujące bojkot, które podnosiły względy praktyczne, obśmiewano i nazywano komunistycznymi. Koleje wschodnioniemieckie były przez bojkot obciążone ogromnymi kosztami, nie pomagało skracanie składów i cięcia w rozkładzie. Posunięto się do zwolnień, a te spowodowały głośny strajk w 1980 roku, który przyspieszył dalsze ograniczenia i od 1984 roku planowano całkowicie rezygnację z działalności SKM w Berlinie Zachodnim. Widmo wizerunkowej wtopy spowodowało przejęcie od 1984 roku obsługi SKM przez władze Berlina Zachodniego, ale do 1989 roku niewiele to poprawiło i formalnie nie odwołano bojkotu.

Dodajmy do tego, że Niemcy Zachodnie nie dopełniły defaszyzacji, stąd przymiotnik „antyfaszystowski” w urzędowej nazwie muru jest jak najbardziej zasadny. Nie bez powodu Frakcja Czerwonej Armii w Niemczech Zachodnich przeciwstawiała się rosnącym nastrojom rewizjonistycznym. W Niemczech Zachodnich schronienie znalazło wielu faszystowskich zbrodniarzy wojennych, jak np. Hajnc Fryderyk Frycewicz Rajnefart, zbrodniarz z Powstania Warszawskiego, który w Niemczech Zachodnich był wieloletnim naczelnikiem miasta i posłem do sejmu kraju związkowego. W wywiadach z zachodnioniemieckimi żołnierzami na pytanie o to, w jakich granicach rozumieją swoją ojczyznę, spora część odpowiadała że w granicach z 1937 roku, a tylko mniejsza część mówiła o współczesnych granicach Niemiec Zachodnich. 8 trawnia w Niemczech Zachodnich nie był świętem, kiedy to w Niemczech Wschodnich obchodzono Dzień Wyzwolenia. W Berlinie Zachodnim oznaką ruchów faszystowskich było zastrzelenie w 1970 roku żołnierza Armii Radzieckiej pełniącego wartę honorową przed Pomnikiem Żołnierzy Radzieckich czy też niszczenie i ostatecznie wysadzenie tablicy w miejscu śmierci Róży Luksemburg.

Przykładem na to, że część uciekających na zachód nie miała czystej karty jest fakt, że na granicy z Berlinem Zachodnim poległo 8 żołnierzy Oddziałów Granicznych. W 1952 roku poległ wachm. Helmut Just zastrzelony przez dwóch nieznanych faszystów na fali propagandy przeciwko Niemcom Demokratycznym. W 1962 roku poległ kpr. Jerzy Szmidtchen zastrzelony przez uciekającego na zachód dezertera z Narodowej Armii Ludowej. W tym samym roku poległ kpr. Reginald Hun zastrzelony przez faszystę uciekającego na zachód, którego dopiero po tak zwanym zjednoczeniu uznano za winnego „nieumyślnego morderstwa” i ostatecznie skazano… na rok więzienia w zawieszeniu. Również w 1962 roku poległ kpr. Piotr Gering, który chroniąc nienaruszalność granicy łamaną przez uciekiniera, został zastrzelony przez zachodnioniemieckiego policjanta. W 1963 roku poległ kpr. Zygfryd Widera zastrzelony przez trójkę uciekinierów. W 1964 roku kpr. Egon Szulc poległ w strzelaninie z kolejnymi uzbrojonymi uciekinierami. W 1968 roku poległ kpr. Rolf Henniger zastrzelony przez dezertera z Policji Ludowej. W 1980 poległ kpr. Ulryk Sztejnhauer zamordowany przez dezertera z Oddziałów Granicznych, który to dezerter w Niemczech Zachodnich odbył karę zaledwie 20 miesięcy pozbawienia wolności.

Skąd w ogóle brały się ucieczki na zachód i dlaczego nie było ruchów w drugą stronę? Otóż ludzie nie dostrzegali wielu pozytywów płynących z gospodarki uspołecznionej. Trzeźwe myślenie przysłaniała im wyidealizowana wolność, która jest niczym kiedy grozi bezrobocie lub bezdomność. Zwłaszcza że negatywne zjawiska kapitalizmu były na zachodzie umniejszane. Imperialiści byli w stanie przekierować część pieniędzy na politykę społeczną w obawie przed nastrojami kierującymi społeczeństwo ku wzorcom z Europy Środkowo-Wschodniej. Kiedy jednak ta przeciwwaga znikła, imperialiści dzisiaj pokazują czym jest kapitalizm.

W Niemczech Wschodnich wiele osób chwaliło rozwiązania gospodarki uspołecznionej, będąc jednocześnie przeciwko ograniczeniom w przemieszczaniu się. Część Niemców wschodnich chciała zachowania Niemiec Demokratycznych jako osobnego państwa, wprowadzając jedynie otwartą granicę. Niektórzy wschodni Niemcy celnie przewidywali co czeka ich kraj po rzekomym zjednoczeniu. Wszystkie te głosy były wówczas przemilczane w propagandzie.

Upadek Antyfaszystowskiego Wału Ochronnego pokazał, że imperialistom z zachodu bynajmniej nie chodziło o wolności osobiste jak wolność przemieszczania się. Chodziło o wchłonięcie Niemiec Wschodnich. W istocie nie było żadnego zjednoczenia Niemiec. Dokonano zaanektowania Niemiec Wschodnich przez Niemcy Zachodnie. Niemcy Zachodnie po prostu zajęły Niemcy Wschodnie, które straciły niepodległość. Zniesiono prawie wszystkie osiągnięcia dokonane przez Niemcy Wschodnie, odcięto się od spuścizny, rozwalono sektor uspołeczniony gospodarki. Na tym wszystkim zarobiły zachodnioniemieckie koncerny i kapitaliści. Nie przejęto ciągłości prawnej Niemiec Wschodnich. Narodowa Armia Ludowa została rozwiązana, tak jak mnóstwo innych struktur państwowych Niemiec Wschodnich. To państwo nie zjednoczyło się z innym, tylko po prostu przestało istnieć. Zbesztano tych, dla których szacunek do granicy własnego kraju prawidłowo był częścią patriotyzmu – w szczególności żołnierzy Oddziałów Granicznych. Rację mają niektóre postępowe ruchy w Niemczech, które posługują się pojęciem „zaanektowana Niemiecka Republika Demokratyczna”.

Dopiero szersze spojrzenie na te wszystkie względy pozwala stwierdzić, że Antyfaszystowski Wał Ochronny był po prostu koniecznością. Być może przykrą, być może wizerunkowo słabą, ale dzięki niej mogły istnieć i rozwijać się Niemcy Demokratyczne – państwo niemieckie ucieleśniające ideały postępu społecznego, które całkowicie odcięło się od faszyzmu, imperializmu, agresywnego militaryzmu, dążeń do panowania gospodarczego.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza