21 marca 2020

Koronawirus a kapitaliści

W ostatnim czasie głośno o rzekomej konieczności wsparcia przez państwo kapitalistów i prywaciarzy, określanych jako przedsiębiorcy, wobec kryzysu gospodarczego spowodowanego epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Jest to szkodliwe dla społeczeństwa i haniebne dla państwa. Swoje prawdziwe oblicze pokazała też sejmowa Lewica, która również takie chęci przedkłada.

Kapitaliści zawsze dążą do prywatyzacji zysków i równoczesnego uspołecznienia lub upaństwowienia strat. Nie inaczej jest podczas epidemii koronawirusa. Straszą zwolnieniami, upadłością zakładów pracy i ogólnym zacofaniem gospodarczym (recesją). Oczekują, że państwo będzie ich dotowało, np. poprzez dotowanie wynagrodzeń dla pracowników, nieoprocentowane kredyty (już nawet nie preferencyjne), odroczenia lub umorzenia składek na ubezpieczenia społeczne. W zamian łaskawcy nie będą zwalniać.

Sejmowa Lewica też to przedkłada, przy czym na lewicy pojawiają się głosy, że pomoc państwa powinna być uzależniona od przestrzegania prawa pracy i przepisów bhp, od niestosowania umów śmieciowych czy płacenia podatków. To także błąd, gdyż spełnianie tych patriotycznych i obywatelskich obowiązków nie powinno być czymś niezwykłym i zasługującym na nagrodę. Dla kapitalistów wystarczającą nagrodą są zyski, w których dotąd się pławili.

Trzeba powiedzieć jasno: żadnych pieniędzy dla prywaciarzy! Zwolnią ludzi? Proszę bardzo! Ogłoszą upadłość? Proszę bardzo! Państwo ma mechanizmy, aby te kłopoty rozwiązać bez konieczności dotowania prywatnych przedsiębiorców. Z epidemii koronawirusa paradoksalnie można wyciągnąć wiele dobrego i właśnie jest dobra okazja, by dokonać stosownych przekształceń gospodarczych.

Miejsce upadłych prywatnych przedsiębiorstw powinny zajmować odtwarzane przedsiębiorstwa państwowe, które przejmą też zwalnianych pracowników. Przedsiębiorstwa sprywatyzowane, po ogłoszeniu upadłości, państwo może łatwo przejąć. Oczywiście w chwili kryzysu epidemiologicznego takie przedsiębiorstwa państwowe nie będą dochodowe, ale mimo tego będą lepszą inwestycją niż dotowanie prywaciarzy.
Po pierwsze, w chwili kryzysu przedsiębiorstwa państwowe mogą być nieodzowną pomocą w walce z epidemią. Pokazują to przykłady spółek Skarbu Państwa. Zakłady Naprawcze Maszyn „Zanam” w Polkowicach, wchodzące w skład Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie Górniczym, rozpoczęły wytwarzanie maseczek. Zakłady Tworzyw Sztucznych „Nitron-Erg” w Krupskim Młynie, obecnie także należące do KGHM, rozpoczęły wytwarzanie płynu do dezynfekcji rąk. Wytwarzanie płynu do dezynfekcji rąk rozpoczęła także Rafineria Nafty „Jedlicze” (ob. „Orlen Oil”). Wytwarzanie płynów antywirusowego i do dezynfekcji pomieszczeń podjęły państwowe Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne „Polfa” w Warszawie. Wytwarzanie płynu do dezynfekcji powierzchni zapowiedziała Rafineria Nafty „Trzebinia” (ob. należąca do „Orlenu”).
Po drugie, epidemia się w końcu skończy. Wówczas odtworzone przedsiębiorstwa państwowe zaczęłyby przynosić zyski, z których korzystałoby całe społeczeństwo. W przypadku przedsiębiorstw prywatnych po zakończeniu epidemii, jeśli przetrwają, ich zyski w dalszym ciągu będą prywatne i będą służyć wąskiej grupie właścicieli. W rzeczywistości więc dotowanie prywatnych firm przez państwo może się przełożyć na prywatne zyski.

Pozostaje jeszcze kłopot z umowami śmieciowymi. Pracujący na tych umowach w obecnej sytuacji boleśnie odczuwają brak praw pracowniczych. I ten kłopot łatwo można rozwiązać, lecz nie jakimiś doraźnymi zmianami stosowanymi tylko na chwilę epidemii koronawirusa. Ten kłopot można rozwiązać zmianami, które na stałe usuną kłopot umów śmieciowych. Należy znieść umowy śmieciowe w sektorze państwowym, co już dawno powinno być zrobione. Należy też rozwiązać sprawę umów śmieciowych w prywatnych firmach po prostu stosując prawo pracy, nakazując zawieranie umów o pracę. Epidemia koronawirusa jest paradoksalnie świetną okazją do rozwiązania tego kłopotu.

To właśnie powinna być lewicowa odpowiedź na kryzys gospodarczy związany z epidemią koronawirusa.

3 komentarze:

  1. Bardzo mądrze napisane i tylko szkoda, że całkowicie nierealne.
    Oczywiście, że firmy prywatne nie powinny mieć żadnej pomocy. Pomagać powinno się PRACOWNIKOM tych firm a nie właścicielom. Właściciel może szybko zamknąć firmę i po spłaceniu kredytów (sam zdecydował by je brać!) rozpocząć nową działalność gdy kryzys zostanie zakończony. Rynek nie znosi próżni i jeżeli gastronomia będzie potrzebna to powstaną nowe firmy z tej branży oraz zatrudnią doświadczonych pracowników którzy teraz są zwalniani.

    OdpowiedzUsuń
  2. To oczywiste, że tzw kapitalizm i neoliberalizm jest skończony w przypadku sytuacji nadzwyczajnych ja obecna. Sprawdza sie tylko centralne planowanie i uspołeczniony sektor. Prywatny sektor działa ale tylko w małej skali typu spożywka, piekarnie, drobne rzemiosło, usługi. W obliczu wyzwań sektor prywatny-komercyjny jest w skali kraju nie przydatny a wręcz szkodliwy na zasadzie "daj", "należy nam się" itp. Otórz prywaciarzom nic sie nie należy od panstwa ponad to co każdemu obywatelowi naszego kraju.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwmowy śmieciowe, bezrobocie to patologie jakie wytworzyli POokrągłostolcowi agenci banku światowego i MFW w naszym kraju i jest to zjawisko znane od 30 lat, więc nie jest zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń