17 maja 2020

Co zamiast Googli i Twarzoksiążki? (akt.)

Działalność korporacji internetowych, takich jak Google i Twarzoksiążka (Fejsbuk), jest wysoce szkodliwa. Są to ponadnarodowe, amerykańskie korporacje, które zdominowały międzysieć i nad którymi nie ma żadnego społecznego, a nawet państwowego, nadzoru. Powinniśmy ich unikać, ale czy mamy taką możliwość?

Aktualizacja: październik 2020 (Yandex Polska)

Działalność firm takich jak Google i Twarzoksiążka jest szkodliwa. Mogą one wykorzystywać brak społecznego nadzoru. Pozycja zbliżona do monopolistycznej sprzyja złym praktykom. Są to koncerny amerykańskie, mogą więc wykorzystywać swoje zasoby w interesie imperialistów amerykańskich. Szczególnie ostatnio Twarzoksiążka dostarczyła wiele dowodów na to, że ma gdzieś prywatność i tajemnicę korespondencji, którą traktuje jako zwykły towar do sprzedania, zamiast skupić się np. na poprawie moderacji (nawoływania do nienawiści, mnóstwo wulgarności). Można zapytać, że przecież użytkowników tych serwisów są miliony i nikt nie śledzi pojedynczych osób poza kilkudziesięcioma wyjątkami określanymi jednostronnie przez te serwisy. Owszem, ale istnieją samoczynne algorytmy przetwarzające to co robią miliony użytkowników. Te miliony użytkowników dają obraz tego, co się dzieje w społeczeństwie. Po wynikach wyszukiwania lub reakcjach na portalu społecznościowym można np. stwierdzić jakie nastroje panują w danym społeczeństwie i to wykorzystać do osiągania poszczególnych celów politycznych. Można w ten sposób tworzyć lub wykrzywiać obraz rzeczywistości w interesach imperialistów lub kapitalistów.

Niemal każdy w sieci potrzebuje od czasu do czasu skorzystać z wyiskiwarki (wyszukiwarki), portalu społecznościowego czy też komunikatora. Działalność amerykańskich koncernów zdominowała rynek tych trzech usług do takiego stopnia, że nie ma możliwości lub trudno jest nie korzystać z usług tych firm, zwłaszcza że firmy te stworzyły wiele użytecznych usług. Strona Lewica Narodowa publikuje za pośrednictwem usługi należącej do Googli dlatego, że z polskojęzycznych platform blogowych ostały się w zasadzie tylko dwie zagraniczne. Dawniej państwowa Wirtualna Polska zamknęła swoją platformę Bloog.pl w brzeźniu 2018, a ostatnia polska platforma, Blox.pl, zamknęła się pod koniec kwietnia 2019.

Możemy jednak choć trochę ograniczyć korzystanie z nich, zarówno poprzez zmniejszenie aktywności lub też poprzez używanie innych portali choćby sporadyczne.

Wyszukiwarki

W Polsce Google są niemal monopolistą na rynku wyszukiwarek z pozycją 97,5%. Inne polskojęzyczne wyszukiwarki to w zasadzie tylko Bing należąca do Microsoftu i Yandex (o czym niżej), ale one wszystkie, nawet łącznie, mają znikomy udział. Amerykańskie DuckDuckGo – słynące z zachowania prywatności – ma gorzej celne wyniki i gorzej obsługuje język polski. Wszystkie polskie portale sieciowe odsyłają do Googli. Dawniej państwowa Wirtualna Polska (szukaj.wp.pl) w 2012 roku odeszła od polskiej wyszukiwarki Netsprint, która przestała być też dostępna poza WP. Jeszcze wcześniej, w latach 1995-2001 istniał Polski Infoseek, do 2000 roku własność państwowa Uniwersytetu Warszawskiego Józefa Piłsudskiego. Na rynku światowym pozycja Googli jest wysoka (91,9%), choć nie aż tak jak w Polsce. Istnieje kilka rynków miejscowych, gdzie Google nie mają tak silnej pozycji i w pięciu krajach opanowanie rynku przez Google idzie opornie. Wśród nich są Rosja, Czechy i Chiny. Dzięki czemu możemy skorzystać, przynajmniej  sporadycznie, z miejscowych odpowiedników, aby choć odrobinę zmniejszyć udział Googli.

Yandex Polska
Yandex Europa
Яндекс (Yandex)
W obszarze byłego Związku Radzieckiego bardzo silną pozycję ma wyszukiwarka Yandex (Яндекс) należąca do naszych słowiańskich braci Rosjan. Jest to trzecia wyszukiwarka na świecie. W Rosji bardzo długo była pierwsza, gdzie została wyprzedzona dopiero w sierpniu 2019. Niestety tendencja ta jest utrzymywana i Yandex traci w Rosji na rzecz Googli, acz bardzo powoli. Wciąż około połowa rynku w Rosji należy do Yandexu. Yandex działa też głównie na Białorusi, Ukrainie, w Kazachstanie, Uzbekistanie i Turcji, wszędzie tam będąc na drugim miejscu z różnym udziałem. Yandex ma także drugie miejsce i mniejszy, choć wciąż wyróżniający się, udział w Mołdawii, Armenii, Azerbejdżanie, Kirgizji, Tadżykistanie i Turkmenii. W Gruzji Yandex jest na trzecim miejscu. Wynika z tego, że poza runetem, czyli rosyjskim internetem, i krajami poradzieckimi Yandex ma znaczący udział wyłącznie w Turcji. Taka jest charakterystyka runetu, gdzie światowe koncerny nie odnoszą takiego sukcesu jak w skali światowej. Yandex to nie tylko wyszukiwarka, ale także szereg innych usług, tożsamo do Googli. Yandex posiada też wersję Yandex Europa pod adresem yandex.eu i rozpoczął wprowadzanie wyszukiwania w językach innych niż rosyjski. Yandex podobno bardziej dba o prywatność użytkowników.
Polska wersja działała w latach 2001-2004. Niestety została zamknięta z okresowym przekierowaniem na wersję rosyjską, rzadziej na wersję międzynarodową. W 2011 roku pojawiły się wiadomości o tym, że Yandex ponownie planuje wejście do Polski, ale wówczas nic takiego nie nastąpiło.
W ostatnim czasie Yandex wprowadził jednak polską wersję i od 1 kwietnia 2020 działała wersja Yandex Polska pod adresem yandex.pl. Poprawnie obsługiwała wyszukiwanie w języku polskim, pokazywała podpowiedzi wyszukiwania i indeksowała polskie strony. Co więcej, Yandex nie usuwa wyników na podstawie np. zgłoszeń od wytwórni muzycznych czy wydawców filmów, a przynajmniej nie jest to zauważalne. Łatwiej tam uzyskać swobodny dostęp do wielu filmów czy muzyki, których nie znajdziemy w Googlach. Mimo, że Yandex Polska obsługiwała wyszukiwanie w języku polskim, to sama wyszukiwarka była w językach rosyjskim i angielskim. W języku polskim były jedynie ustawienia wyszukiwania. Nie były ustawione przekierowania z adresów images.yandex.pl i video.yandex.pl do wyszukiwarek odpowiednio obrazków i wideo. Wyszukiwarka wideo nie indeksowała też wielu popularnych w Polsce usług, jak choćby JuTube. Brakowało też niektórych innych usług Yandexu, jak tłumacz. Pod polską domenę były podpięte niektóre usługi z wersji międzynarodowej.
Niestety, około października 2020 wersja polska została zlikwidowana i ustanowiono przekierowanie na odsłonę ogólną Yandex Europa. Domena yandex.pl wciąż działa dla kont poczty elektronicznej. Odsłona Yandex Europa w dalszym ciągu obsługuje język polski i polskie strony. W ustawieniach zaawansowanych zniknął język polski.
Na tę chwilę Yandexa możemy używać jako drugiej wyszukiwarki do typowych wyszukiwań czy wyszukiwania obrazem.

Narzędzia Eksploracji Semantycznej Tekstów (NEkST)
Jest to całkowicie polska i państwowa wyszukiwarka, należąca do Polskiej Akademii Nauk. Co dobrego można o niej powiedzieć? Wyłącznie tyle, że istnieje. NEkST powstały w Instytucie Podstaw Informatyki PAN przy współpracy Politechniki Wrocławskiej i miały być pierwszą wyszukiwarką rozumiejącą znaczenie iskanych słów. Wyszukiwarka powstawała w latach 2009-2014 i została udostępniona na początku 2015 roku, po skończeniu projektu finansowanego z Unii Europejskiej.
W 2015 roku NEkST włączono do Ogólnopolskiego Systemu Antyplagiatowego, działającego na potrzeby uczelni wyższych i sprawdzającego prace dyplomowe. Również w 2015 roku Instytut Podstaw Informatyki zarejestrował spółkę IPI Com Sp. z o.o., z minimalnym kapitałem zakładowym. Spółka ma komercjalizować i rozwijać technologie stworzone w Instytucie, „ze szczególnym uwzględnieniem systemu NEkST”.
Od chwili udostępnienia jest to nieustannie wersja Beta i wygląda na to że nie jest już rozwijana. Jej funkcjonalność jest minimalna. Nie możemy jej dodać do paska wyszukiwania w swojej przeglądarce. Wyniki mają słabą celność. O ile w ogóle działa – od wielu miesięcy wyszukiwarka nie działa. Zwraca błąd 502 albo nie podaje żadnych wyników. Standardowa trwałość projektu z Unii Europejskiej wynosi 5 lat, więc już się zakończyła i nie widać by był jakiś rozwój.
Wyszukiwarkę NEkST można sobie ustawić jako stronę startową, jeśli nie mamy innej, aby nie były to Google. Do korzystania się nie nadaje, bo zazwyczaj nie działa. Warto tylko wiedzieć, że istnieje.

Seznam.cz
U naszych południowych sąsiadów, słowiańskich braci Czechów popularna jest wyszukiwarka Seznam.cz, co w tłumaczeniu oznacza „Spis”. Seznam.cz niestety stracił pierwsze miejsce w Czechach i umacniają się Google, co stało się w wyniku dyskryminacji Seznam.cz w systemach Android należących do Googli. Acz Seznam.cz wciąż ma znaczący udział i posiada ok. 1/4 rynku. Seznam jest częścią portalu sieciowego, z szeregiem innych usług towarzyszących.
Wydawać by się mogło, że Seznam.cz powinien mieć także duży udział na Słowacji, w końcu oba narody są w dużej części dwujęzyczne, a języki zbliżone. Tak jednak nie jest i na Słowacji całkowicie dominują Google, a Seznam.cz ma szczątkowy udział. Wersja słowacka przekierowuje na wersję czeską, choć prawdopodobnie obsługuje też język słowacki. Istnieje jeszcze słowacki odpowiednik Zoznam.sk – początkowo był współtworzony przez Seznam.cz, ale później Słowacy go sprzedali, a i usługi towarzyszące są bardzo skromne, przy wyszukiwaniu odsyła do Googli, przez co wygląda jak podróbka czeskiego Seznam.cz.
Seznam.cz nie jest polskojęzyczną wyszukiwarką, dlatego do codziennego użytku odpada. Nie rozpoznaje polskich znaczeń słów i w pierwszej kolejności daje wyniki do stron czeskich. Użyteczny jest tylko wtedy, gdy wpisujemy proste hasła np. celem znalezienia strony głównej. Posiada za to polskojęzyczną usługę Mapy.cz, która pod niektórymi względami jest lepsza od Google Map (np. dla pieszych wędrówek). Także portal Počasí.cz obsługuje Polskę (poczasie, czyli pogoda).

Baidu (百度)
W Chinach, kraju nominalnie niekapitalistycznym, 3/4 rynku należy do ich rodzimej wyszukiwarki, Baidu. Jest to druga wyszukiwarka na świecie. Google, które jest dodatkowo piętnowane w Chinach, ma ledwie kilka procent udziałów w rynku. Z punktu widzenia Polaka wyszukiwarka jest mało użyteczna, gdyż jest w języki chińskim i nie obsługuje języka polskiego.

Portale społecznościowe

Twarzoksiążka w ostatnim czasie nie ma dobrej reklamy. Niemniej póki co wciąż jest najpopularniejszym portalem społecznościowym i zapewne jeszcze długo nim będzie, mimo mnóstwa wad. Początkowo najpopularniejszym portalem była nasza-klasa, ale to był jednorazowy wystrzał i po tym jak już wszyscy chętni nawiązali łączność ze swoimi znajomymi z klasy to portal załamał się. Próbował podjąć funkcjonalności znane z Twarzoksiążki, ale to na nic. Wciąż istnieje i sobie dryfuje. Twarzoksiążka przejęła nie tylko społeczność z innych portali społecznościowych, ale także fora dyskusyjne, grupy dyskusyjne, blogi czy część zwykłych stron. Na wielu portalach także komentarze są oparte na Twarzoksiążce.

Jedyną sensowną czynnością, jaką możemy podjąć wobec Twarzoksiążki, to po prostu ograniczenie tam naszej działalności. Sam to ostatnio zrobiłem. Usunąłem całą swoją aktywność z kilku lat, jak polubienia i reakcje na różne wpisy oraz aktywność własną. Starsze wpisy i inna aktywność na prywatnym profilu i tak nikomu nie są potrzebne. Bezwzględnie należy usunąć numer telefonu, choć oczywiście nie da rady usunąć go całkowicie, co widać w dzienniku aktywności. Po ostatnich skandalach nikogo to już nie powinno dziwić, dlatego jeśli podaliśmy numer telefonu, to jego usunięcie (chyba…) jest możliwe wyłącznie przez usunięcie konta. Polecam też usunąć i usuwać na bieżąco prywatne wiadomości, choć oczywiście będą dalej one na serwerach chociażby przypisane do drugiej strony rozmowy. Konta używam już tylko wyłącznie po to, by obserwować co się dzieje u innych albo na obserwowanych stronach. To chyba najlepszy sposób. Stwierdziłem, że nie będę reagował ani lubił poszczególnych wpisów, a życie osobiste i tak może toczyć się poza siecią. Dyskusje na tym portalu także do niczego nie prowadzą, za to pełno w nich wyzwisk, nad czym Twarzoksiążka już nie panuje. Nie ma też sensu pisać komentarzy, tam gdzie właściciel strony zmusza do komentowania wyłącznie za pośrednictwem Twarzoksiążki. W ustawieniach prywatności przeglądarki powinniśmy wyłączyć elementy śledzące portali społecznościowych, a także zmienić stosowne ustawienia w samym portalu (m.in.. wyłączyć rozpoznawanie twarzy).

Jedyną alternatywą dla Twarzoksiążki może być WKontakcie (WK). Podobnie jak w przypadku wyszukiwarek, także wśród portali społecznościowych w krajach byłego Związku Radzieckiego Twarzoksiążka ma silną konkurencję. Tą konkurencją jest właśnie WK (vk.com), które jest dostępne także w polskiej wersji językowej. Największą wadą jest brak polskiej społeczności. Z mojej sporej liczby znajomych na Twarzoksiążce tyko kilka osób posiada konto na WK, używając sporadycznie.

Niestety nie ma także większej alternatywy dla YouTube. Znowu, istnieje co prawda Rutube należące do rosyjskiego Gazpromu, ale nie jest w języku polskim i nie ma tam polskiej społeczności ani materiałów.

Komunikatory


Bynajmniej nie musimy korzystać z komunikatora Fejsbuka czy innych popularnych. Fejsbuk oczywiście wyczyścił rynek z części komunikatorów jak chociażby należący do dawniej państwowej Wirtualnej Polski komunikator WPKontakt „Spik”. Poza komunikatorami możemy korzystać z telefonicznych wiadomości tekstowych (SMS) czy zwykłych rozmów telefonicznych, co zapewnia większą prywatność.

Polski Komunikator Internetowy „Gadu-Gadu”
Wciąż istnieje, używa go ok. 1 mln użytkowników. Komunikator obecnie należy do polskiej firmy. Rozmowy i przesyłane pliki są szyfrowane – jeśli wyłączymy archiwizowanie, to podobno nie są przechowywane na serwerach. Reklamy nie są uciążliwe. Komunikator umożliwia rozmowy tekstowe i przesyłanie plików, w tym grupowo. Przywrócono możliwość rozmów głosowych i wideo w aplikacji przez przeglądarkę, planowane jest ich przywrócenie także w programie komputerowym. Niestety w ostatnim czasie kierunek zmian wydaje się niezbyt korzystny. Jeśli Wasz stary numer wciąż działa, to od 2018 roku nie ma w nim Waszej książki z numerami. Aby założyć nowe konto, niezbędne jest podanie numeru telefonu sprawdzanego przez przepisanie kodu z wiadomości – o ile WKontakcie ma jakiś autorytet w jego żądaniu, o tyle GG nie można w tej kwestii ufać. Ustawienia wymuszają podanie daty urodzenia oraz miejscowości wyłącznie z autouzupełnienia (można to obejść przez usunięcie tych danych w starszej wersji 7.7). Do programu dodano profilowanie reklam, acz można wyłączyć tę opcję. Jest też ogromna liczba skarg na bezzasadne zablokowanie konta (za pomocą algorytmów?) i wydłużony czas odpowiedzi na to.

Sieciowa rozmównica wzajemna (IRC)
Wciąż istnieje, choć w zasadzie to sobie to sobie dryfuje od co najmniej 15 lat. Sieć IRCnet działa. Używa go garstka, ale wciąż można znaleźć aktywne kanały. W Polsce pozostał jeden serwer na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, jest na nim ok. 300-400 osób. Część osób w Polsce łączy się za pomocą zagranicznych serwerów. Globalnie w IRCnet jest ok. 25 tys. użytkowników. Podstawą komunikacji są rozmowy tekstowe na poszczególnych kanałach, które możemy sami zakładać. Można też wywołać rozmowę prywatną. Gorzej z bezpieczeństwem, gdyż odbywa się to niezaszyfrowanym połączeniu. Jeśli chodzi o prywatność, to zawartość jest zapisywana na serwerach, ale wyłącznie w celach niekomercyjnych. Nie ma tu żadnego profilowania, reklam, ani wykorzystywania danych.

1 komentarz:

  1. Lista alternatywnych serwerów mailowych, dysków sieciowych, mediów społecznościowych itd:

    http://novaresistencia.org/2020/05/17/lista-completa-de-alternativas-aos-produtos-do-google/

    OdpowiedzUsuń