1 maja 2019

Co zamiast Googli i Twarzoksiążki?

Działalność korporacji internetowych, takich jak Google i Twarzoksiążka (Fejsbuk), jest wysoce szkodliwa. Są to ponadnarodowe, amerykańskie korporacje, które zdominowały międzysieć i nad którymi nie ma żadnego społecznego a nawet państwowego nadzoru. Powinniśmy ich unikać, ale czy mamy taką możliwość?

Działalność firm takich jak Google i Twarzoksiążka jest szkodliwa. Mogą oni wykorzystywać brak społecznego nadzoru. Pozycja zbliżona do monopolistycznej sprzyja złym praktykom. Są to koncerny amerykańskie, mogą więc wykorzystywać swoje zasoby w interesie imperialistów amerykańskich. Szczególnie ostatnio Twarzoksiążka dostarczyła wiele dowodów na to, że ma gdzieś prywatność i tajemnicę korespondencji, którą traktuje jako zwykły towar do sprzedania, zamiast skupić się na poprawie moderacji (nawoływania do nienawiści, mnóstwo wulgarności). Można zapytać, że przecież użytkowników tych serwisów są miliony i nikt nie śledzi pojedynczych osób poza kilkudziesięcioma wyjątkami określanymi jednostronnie przez te serwisy. Owszem, ale te miliony użytkowników dają obraz tego, co się dzieje w społeczeństwie. Po wynikach wyszukiwania lub reakcjach na portalu społecznościowym można np. stwierdzić jakie nastroje panują w danym społeczeństwie i to wykorzystać do osiągania poszczególnych celów politycznych. Można w ten sposób tworzyć lub wykrzywiać obraz rzeczywistości w interesach imperialistów lub kapitalistów.

Niemal każdy w sieci potrzebuje od czasu do czasu skorzystać z wyiskiwarki (wyszukiwarki), portalu społecznościowego czy też komunikatora. Działalność amerykańskich koncernów zdominowała rynek tych trzech usług do takiego stopnia, że nie ma możliwości lub trudno jest nie korzystać z usług tych firm, zwłaszcza że firmy te stworzyły wiele użytecznych usług. Blog Lewica Narodowa publikuje za pośrednictwem usługi należącej do Googli, dlatego że z polskojęzycznych platform blogowych ostały się w zasadzie tylko dwie zagraniczne. Dawniej państwowa Wirtualna Polska zamknęła swoją platformę Bloog.pl w brzeźniu 2018, a ostatnia polska platforma, Blox.pl, zamknęła się pod koniec kwietnia 2019. Blog Lewica Narodowa posiada także swoją stronę na Twarzoksiążce, bo inaczej trudniej byłoby dotrzeć do wielu osób.

Możemy jednak choć trochę ograniczyć korzystanie z nich, zarówno poprzez zmniejszenie aktywności lub też poprzez choćby sporadyczne używanie innych portali.

Wyszukiwarki

W Polsce Google są niemal monopolistą na rynku wyszukiwarek z pozycją 98,6%. Inne polskojęzyczne wyszukiwarki to w zasadzie tylko Bing należąca do Microsoftu (też mi wybór). Wszystkie polskie portale sieciowe odsyłają do Googli. Dawniej państwowa Wirtualna Polska w 2015 roku odeszła od polskiej wyszukiwarki Netsprint, która przestała być też dostępna poza WP. Jeszcze wcześniej w latach 1995-2001 istniał Polski Infoseek, do 2000 roku własność państwowa Uniwersytetu Warszawskiego Józefa Piłsudskiego. Na rynku światowym pozycja Googli jest wysoka, choć nie aż tak jak w Polsce. Jednak istnieje kilka rynków miejscowych, gdzie Google nie mają tak silnej pozycji, wśród nich są kraje poradzieckie i słowiańskie. Możemy z nich skorzystać przynajmniej sporadycznie, aby choć odrobinę zmniejszyć udział Googli.

Yandex (d. Yandex Polska)
W obszarze byłego Związku Radzieckiego bardzo silną pozycję ma wyszukiwarka Yandex (Яндекс) należąca do naszych słowiańskich braci Rosjan. Jest to czwarta wyszukiwarka na świecie. W Rosji jest pierwsza (50,3%), gdzie Google są na drugim miejscu (45,8%). Niestety Yandex ma tendencję spadkową na rzecz Googli. Yandex działa też na Białorusi, Ukrainie, w Kazachstanie, Uzbekistanie i Turcji, wszędzie tam będąc na drugim miejscu z różnym udziałem (dla Ukrainy liczone z Donieckiem i Ługańskiem). Yandex ma także drugie miejsce i mniejszy choć wciąż wyróżniający się udział w Mołdawii (liczone z Naddniestrzem), Armenii, Azerbejdżanie (liczone chyba z Górskim Karabachem), Kirgistanie, Tadżykistanie i Turkmenistanie. W Gruzji (liczone z Abchazją i Osetią Południową) Yandex jest na trzecim miejscu. Wynika z tego, że poza runetem (tj. rosyjski internet) i krajami poradzieckimi Yandex ma znaczący udział wyłącznie w Turcji. Taka jest charakterystyka runetu, gdzie światowe koncerny nie odnoszą takiego sukcesu jak w skali światowej. Yandex to nie tylko wyszukiwarka, ale także szereg innych usług, tożsamo do Googli. Yandex posiada też wersję międzynarodową Yandex.com. W latach 2001-2004 działała polska wersja, Yandex Polska. Niestety została zamknięta z okresowym przekierowaniem na wersję rosyjską, rzadziej na wersję międzynarodową. W 2011 roku pojawiły się wiadomości o tym, że Yandex ponownie planuje wejście do Polski, ale dotąd nic takiego nie nastąpiło.
Yandex nie jest obecnie polskojęzyczną wyszukiwarką, dlatego do codziennego użytku odpada. Możemy jednak korzystać z tej wyszukiwarki, gdy wpisujemy proste hasła jak adresy stron czy popularne nazwy własne, kiedy nie chcemy wgłębiać się w wyniki wyszukiwania.

Seznam.cz
U naszych południowych sąsiadów, słowiańskich braci Czechów popularna jest wyszukiwarka Seznam, co w tłumaczeniu oznacza „spis”. Seznam niestety stracił pierwsze miejsce w Czechach, umacniają się Google, choć Seznam wciąż ma znaczący udział. Seznam jest częścią portalu sieciowego, z szeregiem innych usług. Wydawać by się mogło, że Seznam ma także duży udział na Słowacji, w końcu oba narody są w dużej części dwujęzyczne, a języki zbliżone. Tak jednak nie jest i na Słowacji całkowicie dominują Google, a Seznam ma szczątkowy udział.
Pododobnie jak w przypadku Yandexa, Seznam nie jest polskojęzyczną wyszukiwarką, dlatego do codziennego użytku odpada, zostaje tylko wtedy gdy wpisujemy proste hasła np. celem znalezienia strony głównej.

Narzędzia Eksploracji Semantycznej Tekstów (NEKST)
Jest to całkowicie polska i państwowa wyszukiwarka, należąca do Polskiej Akademii Nauk. Co dobrego można o niej powiedzieć? Wyłącznie tyle, że istnieje i działa. NEKST powstały w Instytucie Podstaw Informatyki PAN i miały być pierwszą wyszukiwarką rozumiejącą znaczenie iskanych słów. Wyszukiwarka została udostępniona na początku 2015 roku, po skończeniu projektu finansowanego z Unii Europejskiej. Po drodze wpadła nagroda EuroSymbol Innowacji 2014, z której nic nie wynika. Od chwili udostępnienia jest to nieustannie wersja Beta i nie jest już rozwijana. Jej funkcjonalność jest minimalna. Nie możemy jej dodać do paska wyszukiwania w swojej przeglądarce. Wyniki mają słabą celność. Bywa tak, że wyszukiwarka nie działa przez pewien czas.
Osobiście mam ją ustawioną jako stronę startową, aby była jakakolwiek strona ustawiona, bo nie chciałem by były to Google. Używam jej niezwykle rzadko.

Portale społecznościowe

Twarzoksiążka w ostatnim czasie nie ma dobrej reklamy. Niemniej póki co wciąż jest najpopularniejszym portalem społecznościowym i zapewne jeszcze długo nim będzie, mimo mnóstwa wad. Początkowo najpopularniejszym portalem była nasza-klasa, ale to był jednorazowy wystrzał i po tym jak już wszyscy chętni nawiązali łączność ze swoimi znajomymi z klasy to portal załamał się. Próbował podjąć funkcjonalności znane z Twarzoksiążki, ale to na nic. Wciąż istnieje i sobie dryfuje. Twarzoksiążka przejęła nie tylko społeczność z innych portali społecznościowych, ale także fora dyskusyjne, grupy dyskusyjne, blogi czy część zwykłych stron. Na wielu portalach także komentarze są oparte na Twarzoksiążce.

Jedyną sensowną czynnością, jaką możemy podjąć wobec Twarzoksiążki, to po prostu ograniczenie tam naszej działalności. Sam to ostatnio zrobiłem. Usunąłem całą swoją aktywność z kilku lat, jak polubienia i reakcje na różne wpisy oraz aktywność własną. Starsze wpisy i inna aktywność na prywatnym profilu i tak nikomu nie są potrzebne. Bezwzględnie należy usunąć numer telefonu, choć oczywiście nie da rady usunąć go całkowicie, co widać w dzienniku aktywności, no ale po ostatnich skandalach nikogo to już nie powinno dziwić. Polecam też usunąć i usuwać na bieżąco prywatne wiadomości, choć oczywiście będą dalej one na serwerach chociażby przypisane do drugiej strony rozmowy. Konta używam już tylko wyłącznie po to, by obserwować co się dzieje u innych albo na obserwowanych stronach. To chyba najlepszy sposób. Stwierdziłem, że nie będę reagował ani lubił poszczególnych wpisów, a życie osobiste i tak może toczyć się poza siecią. Dyskusje na tym portalu także do niczego nie prowadzą, za to pełno w nich wyzwisk, nad czym Twarzoksiążka już nie panuje. Nie ma też sensu pisać komentarzy, tam gdzie właściciel strony zmusza do komentowania wyłącznie za pośrednictwem Twarzoksiążki.

Jedyną alternatywą dla Twarzoksiążki może być WKontakcie (WK). Podobnie jak w przypadku wyszukiwarek, także wśród portali społecznościowych w krajach byłego Związku Radzieckiego Twarzoksiążka ma silną konkurencję. Tą konkurencją jest właśnie WK (vk.com), które jest dostępne także w polskiej wersji językowej. Największą wadą jest brak polskiej społeczności. Z mojej sporej liczby znajomych na Twarzoksiążce tyko 0,5%, tj. kilka osób posiada konto na WK.

Niestety nie ma także większej alternatywy dla YouTube. Znowu, istnieje co prawda Rutube należące do rosyjskiego Gazpromu, ale nie jest w języku polskim i nie ma tam polskiej społeczności ani materiałów.

Komunikatory


Tu mamy znacznie więcej możliwości, bynajmniej nie musimy korzystać z komunikatora Fejsbuka czy innych popularnych. Fejsbuk oczywiście część wyczyścił jak chociażby należący do dawniej państwowej Wirtualnej Polski komunikator WPKontakt Spik. Poza komunikatorami możemy korzystać z telefonicznych wiadomości tekstowych (SMS), co zapewnia większą prywatność.

Polski Komunikator Internetowy „Gadu-Gadu”
Wciąż istnieje, choć w zasadzie to sobie dryfuje od dobrych kilku lat. Komunikator obecnie należy do polskiej firmy. Rozmowy są szyfrowane i mamy pełny nadzór nad ich zapisem w archiwum. W przeszłości sporo użytkowników odeszło po tym, kiedy komunikator został obładowany różnymi dodatkami nikomu niepotrzebnymi. Na szczęście wycofano się z tego i nawet reklamy przestały być przeszkadzające. Wciąż jest grono korzystających.

Sieciowa rozmównica wzajemna (IRC)
Także wciąż istnieje. IRCnet działa, w Polsce pozostał jeden serwer na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Używa go garstka, na polskim serwerze jest ok. 300-400 osób, ale możliwości są.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz