1 maja 2019

Czy antykapitaliści mogą pić Koka-Kolę?

Pytanie z pozoru błahe, ale chyba każdy antykapitalista, socjalista, alterglobalista czy inna osoba mająca podobne poglądy przynajmniej przez chwilę zastanawiał się nad tym. Chcąc być konsekwentnym i żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami nie można tego bagatelizować.

Problemu nie mają Ci którzy nie mają chęci spożywania tych napojów. Ci którzy jednak mają chęć spożywania tych napojów, co jest zupełnie normalnym, mogą mieć zagwozdkę. Dodajmy, że Koka-Kola jest składnikiem drinku Wolna Kuba (Cuba Libre), z którym socjalistyczna Kuba jak najbardziej się utożsamia. Skoro jesteśmy antykapitalistami, to wydawać by się mogło że picie Koka-Koli czy Pepsi-Koli byłoby sprzeczne z naszymi poglądami. Wszak Koka-Kola jest ponadnarodowym, amerykańskim koncernem, wręcz symbolem Stanów Zjednoczonych, kapitalizmu i globalizacji. Z drugiej strony, żyjemy w określonych warunkach nas otaczających, na które nie mamy wpływu mimo walki o zmianę ustroju.

Chyba tylko rewolucja ogólnoświatowa i obalenie kapitalizmu w Stanach Zjednoczonych mogłoby się przyczynić do uspołecznienia koncernu Koka-Koli. To bardzo odległe, dlatego na tę chwilę można iść na kompromis. Także w okresie socjalizmu obie strony szły na kompromis, wszak Koka-Kola i Pepsi-Kola były dostępne w Polsce Ludowej, a od lat 70. były wytwarzane w kraju. Kompromis polegał na tym, że władze ludowe zakupowały licencje u Amerykanów, a Amerykanie zgadzali się na licencjonowaną produkcję przez przedsiębiorstwa uspołecznione. Poza tym Koka-Kola jest czerwona. :)


Reklama Koka-Koli z 1975 roku.

Już wcześniej, w latach 50. były plany uruchomienia przedsiębiorstwa państwowego pod nazwą Polskie Zakłady „Koka-Kola” na Podstawie Oryginalnej Licencji w Gdańsku. Strona polska miała eksportować Koka-Kolę do krajów Bloku Wschodniego, w tym nawet Związku Radzieckiego, a należności miała spłacać produkcją eksportową szklanych butelek Koka-Koli dla Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Pojawił się także plan uruchomienia drugiego takiego samego przedsiębiorstwa w Rzeszowie. Planów tych niestety nie wprowadzono z różnych przyczyn leżących zarówno po stronie polskiej (opór przed przedsięwzięciem) jak i amerykańskiej (nałożenie obowiązku ustalania ze stroną zagraniczną osób w zarządzie przedsiębiorstwa). Dopiero w latach 70. została kupiona licencja i od 1972 roku ruszyła produkcja w naszych zakładach piwowarskich w Warszawie, Tychach i Zabrzu.

Podobnie było z Pepsi-Kolą, od 1973 roku wytwarzana na licencji przez nasze zakłady w Gdańsku, Krakowie i Szczecinie, a później również w Poznaniu, Wrocławiu i Białystoku. Jeszcze przed przemianami, w 1989 roku Pepsi stwierdziło, że Wrocławskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Spirytusowego „Polmos” jest najlepszym producentem Pepsi-Koli w całej Europie. Od 1973 Pepsi-Kola była też wytwarzana w Związku Radzieckim, w zamian za możliwość sprzedaży w Stanach Zjednoczonych radzieckiej wódki Stołecznej. Nicetas Sergiuszowicz Chruszczow podobno stwierdził, że Pepsi-Kola jest mniej imperialistyczna od Koka-Koli. Może dlatego Koka-Kola do Związku Radzieckiego zawitała dopiero u jego schyłku.

Zwróćmy też uwagę, że napoje Koka-Kola i Pepsi-Kola są jedyne w swoim rodzaju. Wszelkie inne napoje kola, choćby najbardziej zbliżone do pierwowzorów, są inne. Dlatego też uważam, że picie Koka-Koli czy Pepsi-Koli nie stoi w sprzeczności z naszymi antykapitalistycznymi poglądami. Wszak jesteśmy zmuszeni do tego by zamiast w państwowym sklepie kupić w sklepie zagranicznego koncernu, zamiast kupić produkt od państwowej firmy kupić od prywatnej. Inaczej nie da się funkcjonować w kapitalizmie. No i przynajmniej czasami mamy potrzebę wypicia Koka-Koli czy Pepsi-Koli. Są oczywiście i tacy, którzy mają do tego lekceważący stosunek, którzy usprawiedliwiają siebie stwierdzeniem, że w kapitalizmie nie ma etycznej konsumpcji, więc konsumują bez większego zastanowienia. To błąd, mimo że nie powinniśmy mieć wyrzutów w tym przypadku, to jednak trzeba być świadomym kupującym i podczas kupowania Koka-Koli i Pepsi-Koli mieć w głowie świadomość, że dajemy zarobić potężnemu amerykańskiemu koncernowi.

Mimo że Koka-Kola i Pepsi-Kola są jedyne w swoim rodzaju, możemy spróbować przynajmniej ograniczyć ich spożywanie poprzez spożywanie innych napojów gazowanych. Nie mówię o jakichś tanich podróbkach, ale o innych dobrych napojach, które możemy pić bez żadnych rozkmin że dajemy zarobić ponadnarodowemu amerykańskiemu koncernowi. Poniżej trochę przedkładek.



Kwas chlebowy – starosłowiański napój orzeźwiający. Co ważne, jest z naturalnych składników.  U naszych wschodnich sąsiadów znacznie bardziej powszechny, gdzie rzeczywiście stanowi alternatywę dla koli i jest dostępny niemal zawsze obok niej w lodówce, w chyba każdej miejscówce z posiłkami, a czasami też sprzedawany na ulicy wprost z beczki. Podobno swoją popularność zawdzięcza właśnie braku Koka-Koli w Związku Radzieckim. W Polsce niestety nie jest tak powszechny, stosunkowo łatwo dostępny w wielu sklepach, np. Lubuski Kwas Chlebowy z Browaru w Witnicy Gorzowskiej, Kwas Podlaski z b. Gromadzkiej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Krzynkach. Na rynku dostępnych jest kilka kwasów chlebowych, także importowanych z Ukrainy, Białorusi albo Litwy. Możemy go też sobie zrobić sami.

Podpiwek – staropolski napój chłodzący. Podobny do kwasu chlebowego, ale trochę słodszy. Istnieje m.in. Podpiwek Lubuski z Browaru w Witnicy Gorzowskiej, Podpiwek Warmiński z Browaru „Kormoran” w Olsztynie albo Pidpiwnik z b. Gromadzkiej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Krzynkach. Tak jak kwas chlebowy, jest łatwo dostępny w wielu sklepach i także jest z naturalnych składników.

Kwasy chlebowe i podpiwki to produkty wytwarzane najczęściej przez browary, rzadziej przez wytwórnie wód, dlatego w sklepach często są umiejscowione obok piw. Ale bez obaw jeśli jesteśmy kierowcami lub w pracy, są to napoje zaliczane do bezalkoholowych i najczęściej tak też określane na etykiecie. Alkoholu mają może z 0,5% z racji naturalnej fermentacji, podobnie jak np. kefiry.


Polo Cockta – nasz rodzimy odpowiednik Koka-Koli, wytwarzany od lat 60. przez wytwórnie wód gazowanych należące do „Społem”. Podobno zrobiony na bazie jugosławiańskiego odpowiednika koli pn. Cockta. Obecnie jest wytwarzana przez polskie przedsiębiorstwo „Zbyszko”. Najczęściej dostępny w butelkach plastikowych, rzadziej w puszkach. Wbrew pozorom nie jest to tania podróbka koli, w smaku niczego sobie i spokojnie może zaspokajać potrzebę posmakowania od czasu do czasu napoju typu kola.

Wschód (Wostok) – napój robiony w Niemczech, pochodna Bajkału. Napój Wostok jest wytwarzany na bazie oryginalnej radzieckiej receptury Bajkału, ale wprowadzono do niej zmiany. Jest z naturalnych składników. Ma bardziej korzenno-ziołowy smak. Oprócz pierwotnej wersji leśnej jest też kilka innych smaków. Niestety jest trudno dostępny, trzeba szukać w sklepach specjalistycznych, a nie masowych, tylko w dużych miastach.

Afri Kola – niemiecki rodzimy odpowiednik Koka-Koli, powstały w 1931 roku. Wyróżnia się podwyższoną dawką kofeiny, 25 mg / 100 ml, podczas gdy Koka-Kola ma 10 mg / 100 ml. Niestety nie jest łatwo dostępna.

Fritz-Kola – także niemiecki odpowiednik, choć bez takich tradycji jak Afri Kola, bardziej współczesny. Dwójce osób zachciało się przełamać monopolistyczną pozycję Koka-Koli. Oczywiście niewiele z tego wyszło, jednak Fritz-Kola powstała, sprzedaje się i ma jakąś pozycję na rynku. Powstaje z lepszych, naturalnych składników. Też ma podwyższoną kofeinę 25 mg / 100 ml naturalnego pochodzenia. Ostatnio bardziej dostępna w sklepach masowych, przez jakiś czas była w supersamach Piotr i Paweł. Również w niektórych barach i innych miejscówkach jest dostępna.


ChaiKola – polski, współczesny odpowiednik Koka-Koli. Jest robiony przez polską firmę. Łączy smak herbaty i orzeszków kola. Podobno dość dobrze oceniana. Dostępna w megasamach.


Bajkał – radziecki odpowiednik Koka-Koli, powstały w 1969 roku, zmieniony w 1973 w związku z wejściem Pepsi-Koli do Związku Radzieckiego. Właścicielem praw do receptury napoju Bajkał i jego nazwy (przynajmniej w Rosji) wciąż jest rosyjski instytut badawczy który go wynalazł. Udzielił on wyłącznej licencji na napój Bajkał przedsiębiorstwu w Czernogołowce. Oryginalny Bajkał jest dostępny tylko w sklepach specjalistycznych ze wschodnimi produktami spożywczymi, gdzie można też spotkać z etykietą w wersji 1977 roku. Gdzieniegdzie jest też wersja robiona przez Browar Wileński, a w megasamach można spotkać ukraińską podróbkę robioną przez jakiegoś prywaciarza.

Polecam popróbować. Podałem tylko 8 przykładów, które sam próbowałem. Niektóre pijam tylko okazyjnie, inne regularnie, jeszcze inne nie podpadły pod mój gust. Oczywiście są jeszcze inne odpowiedniki Koka-Koli i Pepsi-Koli, np. Cola Krynka, czeska Kofola czy niedostępna u nas irańska Zam Zam Kola. Powyżej opisałem tylko te dość dostępne. Może akurat dzięki nim uda się przynajmniej zmniejszyć zachcianki na Koka-Kolę lub Pepsi-Kolę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz