1 maja 2019

Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej

Niestety nie wiadomo co się stało ze sztandarem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nie został przekazany do archiwów ani do muzeum i nie wiadomo gdzie jest. Ten ważny symbol powinien zostać odnaleziony i wprowadzony z powrotem jako symbol odtworzenia robotniczego ruchu odrodzenia narodowego, a także jako przestroga wobec tego jak nie należy rozwiązywać sprawy robotniczej.

Sztandar wyprowadzono 29 stycznia 1990, po tym jak karierowicze, kapitaliści, aparatczycy, bezideowcy i inne osoby niegodne członkostwa w PZPR dokonały zdrady sprawy robotniczej rozwiązując partię socjalistyczną, co było zwieńczeniem długoletniego i stopniowego rozkładu wewnętrznego w PZPR oraz przyczyniło się do umocnienia się kapitalizmu w Polsce. Na 1639 delegatów przeciwko zakończeniu działalności głosowało zaledwie 32. Sztandar wyprowadzono i… ślad po nim zaginął.


Ostatnie wyprowadzenie sztandaru KC PZPR. Źródło: Centralna Agencja Fotograficzna.

Sztandaru poszukiwano w 2000 roku na łamach „Dziennika Polskiego”. Pytano o niego m.in. Mieczysława Franciszka Franciszkowicza Rakowskiego, na co się obruszył i odburknął: „Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co się z nim stało.” Zasłaniał się niepamięcią kto był w poczcie sztandarowym czy nawet co było na nim napisane, mimo że było to hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.
Przy okazji  przytoczono też ciekawostkę, że gdzieś we wsi pod Opolem Komitet Gminny PZPR nie podporządkował się uchwale o zakończeniu działalności PZPR. Do 1995 roku w niewielkim gronie wybierany był sekretarz Komitetu Gminnego, odbywały się zebrania, pobierane były składki członkowskie i podbijane legitymacje partyjne. Dopiero nagłośnienie tej sprawy przerwało ten proceder.

W 2010 roku Radio Muzyka Fakty także podjęło temat sztandaru PZPR i również bezskutecznie. Leszek Cezary Florianowicz Miller, Zbigniew Siemiątkowski czy inni działacze PZPR i Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie wiedzieli gdzie się podział. Nigdzie nie był też eksponowany, w żadnych budynkach SLD.

Pewnie ktoś z weteranów z sentymentem go trzyma w domu, podobnie jak stało się z wieloma innymi sztandarami komitetów i organizacji partyjnych. Tyle że przecież to nie jest własność prywatna, a nasze dobro wspólne. Mam nadzieję, że kiedyś go znajdziemy i nadejdzie odpowiednia chwila na jego ponownego wprowadzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz