1 maja 2019

Ostatnie państwowe monopole w Polsce

W latach 90. i 2000. wielu liberałów bajdurzyło o wielkiej szkodliwości państwowych monopoli, które uniemożliwiają konkurencję, a przez to obniżenie cen i podniesienie jakości usług w wielu dziedzinach. Ostatecznie stało się, państwowe monopole ustanowione ustawami są ledwie dwa. Oczywiście zniesienie monopoli w żaden sposób nie wpłynęło pozytywnie na poziom życia.

Ostatnimi państwowymi monopolami są:
  1. Totalizator Sportowy – monopol na gry liczbowe i loterie pieniężne;
  2. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo – monopol w zakresie wydobywania i handlu gazem.
Wszystkie inne przedsiębiorstwa prywatne lub państwowe, które mają pozycję zbliżoną do monopolistycznej, w rzeczywistości monopolami nie są. Można więc założyć firmę i po ewentualnym spełnieniu warunków (licencje, pozwolenia itp.) można prowadzić dowolną działalność gospodarczą, poza dwoma wyżej wymienionymi.

Kiedyś monopoli było znacznie więcej, np. Polskie Koleje Państwowe, Poczta Polska, Telekomunikacja Polska, Polskie Radio i Telewizja, Państwowa Komunikacja Samochodowa. Wszystkie dziedziny gospodarcze stopniowo deregulowano, także pod warunkami Unii Europejskiej. Liberałowie lubili argumentować, że przyczyną wielkiego zła w gospodarce są państwowe monopole. „Dopuśćmy prywatną konkurencję, będzie taniej i lepiej dla wszystkich”. Aha, ciekawe jakim kosztem? Nic takiego się nie stało, bo prywatna konkurencja często nie działa lepiej.
Jaka był sens monopoli? Tym sensem było dobro społeczeństwa, aby zapewnić społeczeństwu podstawowe usługi w obszarach niedochodowych dzięki zyskom z obszarów dochodowych. Poczta Polska dzięki zapewnionym zyskom z listów i paczek między miastami czy obsługi urzędów zmniejszała stratę powstałą przez utrzymywanie urzędów pocztowych na wsiach. Polskie Koleje Państwowe dzięki zapewnionym zyskom z przewozów towarowych, przewozów osobowych międzymiastowych zmniejszała stratę powstałą z obsługi linii znaczenia miejscowego. Liberałowie całkowicie pomijali tę kwestię, albo z niewiedzy albo celowo. Pozostała tylko kwestia wymuszenia na politykach, aby na czele takiego przedsiębiorstwa posadzić osobę odpowiedzialną, dobrze prowadzącą przedsiębiorstwo. Dziś w wielu dziedzinach widać, że prywaciarz wchodzi tylko tam, gdzie może zarobić. Po to przecież zakłada się firmę. Dobrze to widać w pozamiejskiej komunikacji samochodowej, gdzie wolny rynek bynajmniej nie zapewnia żadnej komunikacji 13 milionom Polakom.

Poza tym każda prywatna działalność gospodarcza dąży do pozycji możliwie najbardziej zbliżonej do monopolu. Dąży do dominacji na rynku, wykańczając słabszych konkurentów lub ich przejmując. Oczywiście całkowicie monopolistycznej pozycji nie osiągnie, zawsze będzie jakiś odsetek konkurencji, ale firmy osiągające 90-95% udziału rynku jak najbardziej istnieją (np. Google na rynku wyszukiwarek internetowych w Polsce). Szkodliwa jest już dominacja kilku podmiotów, czyli oligopole. Konkurencja pomiędzy nimi może być pozorna, bo każdy może wykorzystywać swoją pozycję do utrudniania wejścia na rynek innym podmiotom. Taką sytuację obserwujemy w polskim handlu, gdzie kilka dużych, zagranicznych koncernów niemal całkowicie przejęło w Polsce handel, przez co narzuca swoje warunki ceny zarówno kupującym jak i dostawcom.

Wszystko to pokazuje, że liberałki nie mieli racji kwestionując istnienie państwowych monopoli, a ich rozbicie przyniosło więcej szkód niż pożytku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz